kapnaglob
kapnaglob.blog.interia.pl
Księga gości
 
Archiwum
Rok 2012
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
3162
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
104
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
4
<< Luty 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829
Notki
2010-10-21 ...
kim jestem? jestem sobie...
2010-10-07 ...
kim jestem?
2010-09-06 coraz blizej do...
do powrotu. Tym bardziej nie moge sie doczekac bo z tanczenia nici na razie. A juz na pewno dzis i jutro...Wiec czeka mnie lezenie i oczekiwanie na poruszenie sie albo juz odlot.
Ruszac sie moge choc bardzo niezdarnie. Sprobuje dzis sie przespac na materacu bo boje sie ze od podlogi wieje co mi wcale nie pomaga. Materac miekki jest ale juz sie na nim kladlam i jest calkiem dobrze, tzn...nie boli mnie bardziej. Nie moge posprzatac, nie moge nic ugotowac, szczytem jest zrobienie sobie herbaty. Na szczescie robie sie powoli spiaca, bo od wczorajszego wieczoru nie spalam zbyt wiele.

Ojej, jak dobrze bylo dzis zobaczyc Utka :) co prawda na kamerze, ktora co chwila ucinala obraz ale mimo wszystko, taki bardziej namacalny byl :) Juz dwa i pol tygodnia Go nie widzialam - straszliwie dlugo. Nie odlepie sie na pewno przez pierwsze kilka dni ani na krok :) A jak bedzie szedl do pracy to sie schowam w kieszeni :)
:********
2010-09-04 London nine to Kato
Za kazdym razem gdy pisze to zapominam wspomniec o jednej rzeczy, ktora mnie tu urzeka, a o ktora trudno w moim kraju. Nie twierdze, ze tego nie ma, owszem - zdarza sie spotkac, ale gdy u nas trafi sie na taki akt to czlowiek reaguje "laaaaal, niesamowite", a tutaj to zupelna normalnka. Po tej introdukcji juz wszyscy sie domyslili o co mi chodzi...a mianowice chodzi o...UPRZEJMOSC. I pamietam jak mi Utek w lipcu jeszcze czy moze juz w sieprniu powiedzial, zebym nie wymagala od pana z leroy merlin nadzwyczajnej uprzejmosci oraz tego, ze bedzie sie staral cos zrobic z naszym zamowieniem, bo malo przeciez zarabia i to taka do bani praca. No niby tak, ale tu na wyspie jakosc jest to do zrobienia. Niewazne gdzie wchodze, do sklepu z markowymi przeczami, czy do Primarku gdzie chyba wsystko kosztuje 5 funtow, czy moze do salonu z telefonami chcac kupic najtanszy model telefonu w najtanszej taryfie - obslugiwano nas tak jakbysmy byly najwazniejszymi klientkami. Bez naszych prosb poswiecano nam czas, czesto
robiono za nas cos co powinnysmy zrobic same, Marta jak poszla kupic paczki na moje urodziny i nie bylo ich na sklepie w Tesco - to jakis tam koles z magazynu biegal po chlodni i szukal ich dla niej, a na koncu przy kasie powiedzial kasjerce zeby skasowala tylko za 6 sztuk, a Marta brala 10. Gdy kupowalysmy mufinki w knajpce w centrum dostalysmy jeszcze jedna gratis. Ludzie w sklepach pytaja sie o to jak sie czujesz, co dzis planujesz zrobic, czy wszystko jest w porzadku...No kurde, taka troche inna planeta tutaj jest.
I nie wyczuwam tutaj zadnych wystudiowanych hollywoodzkich usmiechow czy przymusu "bo musza byc mili dla klientow". Zreszta, ludzie na ulicach - to samo. Podchodza, pytaja o rozne rzeczy, zaczynaja rozmawiac. Dla mnie jako osoby dosc aspolecznej jest to straszliwie dziwne ale...podoba mi sie to. Tutaj trudno jest sie czuc wyobcowanym bo kazdy jest tak inny, i tak inaczej podchodzi do ludzi, ze podejscie i rozmawianie z obca osoba nikogo tu nie dziwi. Naprawde czuje sie tutaj calkiem niezle.
Bylam na breaku, zrobilam sobie przerwe po zajeciach i wyszlam na dwor, podszedl do mnie jakis koles i zaczyna pytac jak zjecia, czy mi sie podobaly, czy mu moge je polecic bo chce zaczac tylko nie wie czy to dobry nauczyciel, opowiedzial mi pol historii swojego zycia, pytal o mnie...Kurcze, i tak tu jest codziennie. Codziennie ktos inny, nowy podchodzi i pyta sie o rozne rzeczy i rozmawia. W Polsce takie zachowanie moze sie skonczyc co najmniej posadzeniem o bycie freakiem albo zwyzywaniem publicznie przy swiadkach lub jeszcze gorzej.

Kolejna rzecz - poczta. Nie ma tu skrzynek pocztowych. Korespondencja jest wrzucana przez taka dziure w drzwiach bezposrednio do domu. A jezeli sie nie miesci to...zostawiana jest na wycieraczce i czeka na wlasciciela mieszkania az wroci do domu :)
Szyby w oknach sa najczesciej pojedyncze co naprawde jest dziwne jak na taki zimny kraj.

I wiecej dzis nie pisze bo chce mi sie spac w koncu :)
Dobranoc 4 everybody :)
2010-09-02 London 11 to Katowice
:) jak juz naprawde bywa smutno to otwieram sobie moje nowo-utworzone konto na maxmodels iiii...od razu robi mi sie lepiej :) zrobilam taka tyci tyci prowokacje, a sa ludzie, ktorzy naprawde mysla, ze to wszystko na serio, urocze :) i tak sobie czytam te komentarze szczegolnie tych 15-letnich oczywiscie SuperModelek, ze "mam nieladne zdjecia i ze nie widac na nich wcale zebym byla doswiadczona modelka" (rotlf, hihihihihi:D ) i weselej jest :)
ojej, ludzie sa w stanie uwierzyc w kazda glopute :)

A w rzeczywistosci mej wyspiarskiej dzieje sie calkiem pozytywnie. Nie chcac czekac 3 godziny na zajecia z Malcolmem poszlam do Xaviego i bylo bardzo pozytywnie. Jedyny chyba w studio oldschool iiiiiii... kilkakrotne pochwalenie mnie w trakcie zajec owocuje tym, ze czuje sie coraz bardziej jakbym zmieniala kolor skory na ciemniejszy :) baaaardzo sie ciesze :)

Na jazzie juz tak latwo o pochwaly nie jest (choc, przypomnijmy sobie jak pochwalono mnie za piruety - MNIE za PIRUETY, aaaaaa). Duzo jest tu dobrych jazzowych tancerzy i naprawde trzeba sie niezle nawyginac zeby do nich dociagac poziomem, a nie jestem przyzwyczajona do takiego klasycznego jazzu jaki tu sie preferuje.
Niestety nie moge sie sprawdzic w contemporary i modern bo tu tylko dla poczatkujacych sa zajecia, a nawet jezeli sa nazwane intermediate to i tak sa na nich poczatkujacy i sie szczerze mowiac nudze bardzo na tych zajeciach :(

Jedenascie dni do powrotu - to juz mniej niz wiecej :) bardzo mi bedzie brakowalo zajec z niektorymi ludzmi tutaj, ale na pewno nie bardziej niz brakuje mi Utka :)
branoc :*
 
2010-08-31 London trzynascie...
Zapomnialam o jeszcze jednym co rzucilo mi sie tu w oczy i wywarlo wrazenie, sama nie wiem czy pozytywne czy negatywne, na pewno intryguje. Mianowice...meskie wásy :) Nie takie jakies wiesniackie, zapuszczone przez przypadek, ale takie wygladajace jak na filmach historycznych :) Hihi, bujne, duze, zadbane, wyczesane meskie wasy u dwudziestoparolatkow :) hmmmm...nie umiem sie ustosunkowac do tego faktu. Z jednej strony czlowiek mysli "bleeee, ijuh, fuuuj wasy", a z drugiej przyciaga to uwage. W kazdym razie, w Londynie jest moda na zapuszczanie wasow ;)

Drugie - dzisiejsze zajecia.     :) Emanuel - duzo liryki. Baaaardzo fajnie. Dax - aaaaaaa, jaaaak szybko, dlaczego tak szybko? Najtrudniejsze zajecia na jakich tu bylam.
Popping (James Painting) - wchodzi sobie na sale koles, ktory wyglada jakby sie urwal z sali baletowej, ubrany w trykot i czlowiek sobie mysli "kurcze, co tu taki w ogole robi". A chwile potem sie okazuje, ze to On zaczyna prowadzic zajecia. Pierwsze dwa poppy i .....szczeka opada. Moge smialo powiedziec, ze na wlasne oczy, na zywo - nie widzialam tak dobrego poppera. Oczywiscie wbilysmy z Natala do pierwszego rzedu i...zajecia z naszej strony polegaly na naglych atakach smiechu gdy widzialysmy sie w lustrzze, a biorac pod uwage to, ze stalysmy tuz obok Jamesa to smiechu bylo tym wiecej. Za ktoryms razem sam nie wytrzymal i sie z nas smial :) takze bylo bardzo pozytywnie :) Metodyka bardzo dobra (szczegolnie w porownaniu z innymi popperami, z ktorymi mialam przyjemnosc, choc nie bylo ich wielu), troche jak na mnie za szybko ale grupa byla zdecydowanie lepsza ode mnie, wiec ogolnie pewnie nie bylo za szybko. Ale uwazam, ze gdybym na takie zajecia chodzila regularnie to jestem w stanie cos tam wypracowac. Po godzinie spinania wszelkich miesni w swoim ciele i tak czulam widoczna roznice - tym wiekszy jest pozytyw :) Przede wszystkim - to, ze byl ubrany w trykot to byl swietny pomysl bo widac bylo jakimi miesniami i w ktora strone rusza. Gdyby mial szeroki t-shirt jak to zazwyczaj bywa to nic by nie bylo widac.
Aaaaaaaaaa, i zaczyna mi wychodzic taki myk (Uto Uto badz ze mnie dumny ;), taki myk, ze opuszczam glowe w dol, a potem klatke, potem znowu glowe, a potem znowu klatke :) tylko...nie umiem jeszcze tego ruchu zrobic z powrotem :) ale to juz cos :)
Potem chcialam isc na Xaviego ale sie okazalo, ze koles jakos tak wszystko robi poza rytmem iiii...poszlysmy z Natala na sale pocwiczyc :)

Trzy - polscy koksiarze na wyspach...Autobus, pietrowy, przy przedniej szybie siedzi czterech koksow, mowia po polsku, trzymaja sie barierki boooo...grawitacja slabnie, rozmowa..."ej, a <green> oznaczaaaa....co to oznacza? - zielony - a, no tak. a <wood>? ej, co to jest wood? parking? nie. eeeeee...drzewo? e, nie, drzewo to <tree>. aaaa, no, to co to jest <wood>? <wood> to jest drewno, takie normalnie drewno"... :) bylo wesolo. Polacy na wyspach zawsze daja radde :) oczywiscie, prosze sobie wyobrazic, ze rozmowa na ten temat trwala kilka minut dluzej, to bylo tylko streszczenie, a epitety wykreslilam :)

Cztery - ... Ty spisz, a ja Ci posylam jeszcz dawke buziakow :) mam nadzieje, ze Ci sie przysnia :*

dobranoc :)
2010-08-30 still in London :)
Dzis bedzie o tym o czym zapomnialam, czyli...okna. Nie zamykaja sie i otwieraja jak w Europie srodkowej. Sa takie suwajace sie w gore i w dol i nie ma w nich zadnych zamkow, zatrzaskow czy zamkniec. Po prostu dwa uchwyty za ktore sie albo okno podnosi do gory i jest otwarte, albo zsuwa w dol i jest closed :)
Drugie...i to jest dziwne i swiadczy o specyfice Brytyjczykow na pewno, choc pojecia nie mam skad im sie to wzielo toooo...Wyobrazcie sobie...Wchodzicie do lazienki, jest umywalka, a w niej...nie jeden kran, a ...dwa. Z jednego leci wrzatek, a z drugiego zimna woda. Wiec czlowiek ma do wyboru jedna reke sobie poparzyc, a druga zamrozic...Ja znalazlam swoj sposob na to :) najpierw rece daje pod zimny, a potem baaaardzo szybko pod wrzatek :) Ale i tak to nie dziala najlepiej :/
Metro i autobusy - wg. mnie - ultra bezpieczne miejsca, nawet po 24 w nocy sa pelne ludzi, po ulicach w naszej dzielnicy tez o tej godzine chodza normalnie ludzie, otwarte sa niektore bary i male restauracje. Godzina 23 to normalna godzina na to, zeby na ulicach byl ruch taki sam jak w godzinach popoludniowych.
To miasto na pewno nie spi :)
2010-08-29 cos optymistycznego... :)
:) nom, pomimo calego strachu i tego, ze jestem daleko...mysli pozytywne tez sa :)
bo przeciez jak sie ludzie kochaja to musi byc dobrze :)
a bycie w zwiazku...nie wiem kto nam powiedzial, ze to latwe...chyba te wszystkie bajki pt "i zyli dlugo i szczesliwie", i jak sie czlowiek tego naslucha to potem sie wydaje, ze wszystko samo tak latwo przychodzi.
chyba najtrudniejsze jest to, zeby pogodzic bycie razem i siebie samego. czy bycie w zwiazku oznacza wyzbycie sie indywidualnosci? mam nadzieje, ze nie. ale z drugiej strony nie moza przedkladac indywidualnosci nad "my". trudne jest dojscie do takiego stanu gdy czlowiek  ma poczucie, ze jestesmy "my" i ze jestem tez "ja". i trudno tez dojsc do tego, ze tych "ja" w zwiazku jest dwoje, ze jest moje "ja" i "ja" tej drugiej osoby.
ale zaczynam sobie uswiadamiac to wszystko. trudne to bardzo ale przeciez nie o to chodzi zeby bylo latwo...ponoc najbardziej docenia sie to co przychodzi z trudem. nie jestesmy z U. dla siebie najlatwiejszymi partnerami, stad moj optymizm (ale z drugiej strony, zna ktos jakis zwiazek, w ktorym jest ludziom latwo?) :) mysle, ze przez to jestesmy w stanie sie coraz bardziej doceniac :)
jestem pewna siebie, tego co czuje...i to jest bardzo duza dawka optymizmu, boooo...nie szukam, nie mam poczucia pustki, nie zastanawiam sie nad tym, czy w dobrym miejscu jestem. Wiem, ze nie musze szukac bo znalazlam, nie jest pusto (choc troche daleko chwilowo:) i wiem, ze jestem w najlepszym miejscu nie tylko na swiecie (i wcale nie o Londyn chodzi) :)
mam nadzieje, ze to co pisze, to co udaje mi sie werbalizowac (a wiadomo jak z tym  u mnie ciezko) sprawia, ze tez masz mysli pozytywne Utku :***
2010-08-28 osiem eL
boooooooooooooooooojeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee siiiiiiiiiiiiiieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
cholernie sie boje...
i mam do tego prawo i mam ku temu powody.
strach nie przechodzi od razu, trudno jest sie z nim uporac...

chce zeby juz bylo za dwa tygodnie...
chce wrocic...
chce poczuc, ze jest dobrze...
chcialabym poczuc U. przy sobie i juz wiedziec, ze niepotrzebnie sie boje...
i nie chce sie czuc przez caly czas tak jakbym chciala sie schowac przed calym swiatem...
2010-08-28 London seven
Dzis bedzie o...Polakach za granica. Do studia na zajecia chodzi pewna grupa Polakow, przypuszczamy, ze jakas kolonia bo jest ich naprawde sporo.  Zachowanie jednej ze starszych uczestniczek tegoz przyjazdu i kilku innych jakie jest? Otoz, tylko nasi bracia Polacy potrafia wejsc na zajecia a potem na 10-20 min przed koncem sie z nich zmyc i nie placic. A gdy nauczyciel za nimi wychodzi i zwraca im uwage, ze powinni zaplacic za zajecia, w ktorych wzieli udzial to albo udaja debili albo sie z nim kloca ze przeciez nie zostali do konca (yhym, cwiczyli 50 min z 60 planowych) i ze nie musza... Porazka. I niestey to nie byla jednorazowa taka akcja z ich udzialem.
A czlowiek stoi na sali i sie wstydzi, ze mowi tym samym jezykiem co oni :/
Co jeszce? Wchodzac na sale poznasz Polaka po zachowaniu - tylko on bedzie robil z siebie debila skaczac, glaszczac sie po ciele przed lustrem i zamiast sluchac naucziela pokazywac jak sie swietnie bawia.
Jak wchodzac na sale widzisz w czyims wykonaniu tzw "pelen lans" to na 90% to Polak. Zreszta, zeby nie bylo...inne nacje tez sie lansuja, ale jakos tak inaczej, wiecej pokory w tym widze i szacunku do nauczyciela.

Z pozytywow...Malcolm powiedzial, ze sobie bardzo dobrze radze i mam dalej cisnac :)
A wczoraj, przecudna choreografia na jazzielirycznym but...beznadziejna metodyka, swietne cwiczenia techniczne but...beznadziejna metodyka :/ no nic, trzeba sie przemeczyc i przyjsc za tydzien rowniez :)
yeeeaaaahhh :)

Zobacz serwisy INTERIA.PL